Do przeczytania tej książki zbierałam się długo. Za długo. Była idealnym prezentem z okazji świąt Bożego Narodzenia, ale po prostu musiała odleżeć swoje, abym w końcu pochłonęła ją w dwa dni z przerwą na sen... A była tego warta. Jest to ten rodzaj powieści z lekko mroczną atmosferą, wypełniony naelektryzowanym powietrzem dobrze dobranych słów. A wszystko to zaczyna nas wciągać już od prologu w pierwszoosobowej narracji.
Od zawsze podziwiałam autorów tych poplątanych historii za umiejętność zebrania i połączenia równie poplątanych pomysłów. Dodatkowo z takim skutkiem, iż odnosimy wrażenie, jakby wszystko wydarzyło się naprawdę i nie wymagało wysiłku przy tworzeniu. Brawa dla pani Charlotte Link! Autorka niemieckiego pochodzenia znana głównie z książek z dreszczykiem i wielowątkową historią. Jej styl pisania bardzo przypadł mi do gustu, więc zapewne pojawi się tutaj jeszcze nie raz. I dla cukierkowego wizerunku dodam także (jak na wielu streszczonych biografiach autorów na tylnej okładce), iż Frau Link mieszka z rodziną i swymi licznymi psami w Wiesbaden. Cudownie, czyż nie?
Powieść, jak już wspomniałam, rozpoczyna się prologiem jednej z głównych bohaterek- Frances Gray. Pozwala nam to powolutku wejść w historię i zaciekawić resztą treści. Wszystko oprawione jest nutą wspomnień, które, rzecz jasna, są niezbyt dla nas jasne. Prolog ten ma dla mnie formę notatki dla czytelnika. Potem jednak od razu przerzucani jesteśmy w akcję właściwą, którą rozpoczynają małżonkowie- Barbara oraz Ralph. Dystyngowani prawnicy z Niemiec chcąc wykorzystać świąteczny urlop wybierają się do miejscowości Yorkshire, do domku zwanego Westhill House. Prócz Bożego Narodzenia zbliżają się także czterdzieste urodziny Ralpha- idealny plan aby ratować małżeństwo, w którym już dawno nie jest tak, jak być powinno. Właścicielką domku jest starsza pani Laura. Postać o tyle zagadkowa, że pojawia się już w prologu, jednak jaką tak naprawdę odgrywa tam rolę? Czy jest spokrewniona z Frances?
Kluczowym zagadnieniem okazuje się być historia rodziny Gray. Trudno znaleźć słowa, aby opisać tę pełną zawiłości, strachu, miłości, zbrodni i uczuć historii. To po prostu trzeba przeczytać. Często wątki zahaczają tam o absurd. Inne dają uczucie brutalnej rzeczywistości, a jeszcze inne bezgranicznego zrozumienia. Wszystkie wydarzenia przedstawione są w formie retrospekcji, w której narratorem staje się Frances Gray. Powrót do rzeczywistości stanowią wydarzenia u Ralpha i Barbary, która właśnie odkryła zapiski. Nie jest jednak świadoma zagrożenia jakie stanowi ich poznanie. Skąd mogła wiedzieć, że zawarte są tam najmroczniejsze tajemnice rodziny Gray...
Jak dla mnie to jedna z tych książek "must read". Kiedy myślałam, że gorzej być nie może, to co? Było. Bardzo realne stały się dla mnie decyzje Frances, a całość napisana została tak, że daje uczucie pełnego uczestnictwa w jej życiu. Jednak były momenty, gdzie akcja przeciągała się lub gubiłam się od nadmiaru informacji.
Myślę, że czytelnicy nastoletni, czy też ci starsi znajdą w tej książce coś dla siebie. Problemy w małżeństwie, relacje rodzeństwa, miłość, nałogi, czy aborcja? Wszystkiego po trochę. Jak dla mnie jak najbardziej tematy na czasie i uniwersalne.
"Kiedy strzeliłam, nie zrobiłam tego z rozmysłem. Nie sądzę nawet, żebym cokolwiek myślała, kiedy wcześniej brałam broń z szafy Petera. Czułam się jak zwierzę, któremu instynkt podpowiada, żeby ratowało życie. Którym powoduje wyłącznie nagi strach o własną egzystencję. W tym momencie nic we mnie nie c h c i a ł o zabijać Victorii. Nie odczułam żadnej satysfakcji."
"Kula trafiła ją w plecy. Upadła na kolana i w takiej pozycji pozostała przez kilka sekund. Wyglądało to tak, jakby klęczała w kościele i odmawiała modlitwę."
Zatem zapraszam do czytania, gdyż naprawdę warto.
*Uprzejmie ogłasza się, że autorka tego bloga nie odpowiada za przegrzanie się z powodu emocji dostarczonych przez książkę. Dziękuję i pozdrawiam.*
Fantastyka, horror, czy kryminał? Coś byś przeczytał, ale nie wiesz czym zaspokoić książkowy głód? Zapraszam zatem w me skromne progi, gdzie uraczę Cię recenzjami przeczytanych książek i powitam parującym kubkiem z herbatą. Może odkryjesz tytuł na który podświadomie czekałeś długi czas, a może powrócisz do wytartych stronic kiedyś ulubionej pozycji. Mam nadzieję, że pomogę!
sobota, 4 czerwca 2016
wtorek, 31 maja 2016
Kłaniam się serdecznie!
Wiele książek już za mną i wiele przede mną, a jakże! Głównym celem powstania tego bloga jest tworzenie recenzji, który pisane będą prosto i w miarę możliwości zachęcająco do poznawania nowych tytułów. Jeśli też lubisz sztachnąć się farbą drukarską z nowo nabytego tomiszcza- witam w moim świecie. Być może pojawiające się tu tytuły obiły Ci się o uszy, ale zawsze mogę spróbować rzucić nowe światło na znane historie. Będę także niezwykle ukontentowana jeżeli odkryjesz tu coś nowego. Rozgość się, a ja nastawię wodę na herbatę!
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)
